To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Uzależnienia - Forum -
internetowe grupy wsparcia dla zmagających się z nałogiem i ich bliskich

Bezchmurnie - po prostu koniec

mastik - 03-08-2010

ale u mnie te nerwy nie wynikają w źadnym wypadku z tego że chcę zapalić.
to są realne problemy o których nie chce tu pisać - i nie mają z jaraniem nic wspólnego :)

heh ale wracająć do snów
to ostatnio sniło mi się ze miałem całe pudełko maczanek ziołowych że niby rozdawali z promocji takie testery...
i sie zastnawiałem czy zapalić

mastik - 13-08-2010

75 dni
mastik - 19-08-2010

czas leci... abstynencja się przedłuża juz prawie 3 miesiące
i zauwazyłem że zaczynam zapominac powody dla których chciałem rzucić
do zapalenia to jeszcze daleko
ale wole dmuchac na zimne i ciągotki zdusić w zarodku...
a dlaczego myslę o tym?
otóż jakiś czas temu przestałem pić alkohol i przez ponad rok nie wypiłem ani łyka piwa
obecnie przyjąłem taką zasadę że jedno piwo jest do przyjęcia - nie nawalę się tym więc można
obawiam się że po pewnym czasie mogę podobnie podejść do zioła
jak zmotywować siebie do ciągłej i trwałej abstynencji?

brod - 19-08-2010

,,czas leci... abstynencja się przedłuża już prawie 3 miesiące ,, czemu tak ?
Przedłużyć można urlop , jakąś dietę , pobyt , a abstynencja ma trwać.:)
mi stuka dzisaj 59 dzień bez lufy , i chyba jak dobrze policzyłem 1319 dzień bez alkoholu :P
te drugie to liczę w latach bardziej.
U mnie wypicie jednego piwa skończyło by się drugim , póżniej dziesiątym , jakaś flaszka
i tak tydzień ,aż by mię zabrali do szpitala :/
Ja przyjmuję zasadę że jak zacznę to będzie znowu horror , a tego nie chcę .
Może nie pij tego piwa , jak jesteś podatny to twój organizm będzie się domagał więcej , lub czegoś w zamian .
Nie myśl o tym za dużo , a w sytuacjach kryzysowych powiedz stanowcze NIE .

Trzy miesiące lol Może jakieś rangi będziemy sobie nadawać wraz z upływem czasu xD

mastik - 22-08-2010

coś w tym jest
musze po prostu zająć sie czym innym...

blanko2222 - 22-08-2010

tak a po 50 latach wejdziesz na forum i masz range cybermistrz niepalenia :D
mastik - 22-08-2010

jedna rzecz jaka mi została z cpania to gadanie o tym
spędzać czas na forach internetowych na ten temat mogę całkiem sporo
oczywiscie mówię na temat walki z nałogiem... (tematy mówiące o tym jak sie dobrze zajebać omijam z daleka)
taka zabawa w domorosłego terapeutę...
tylko co mi z tego? poczucie że komuś pomogłem? żebym chociaż wiedział że tak było...
mam zupełnie inny zawód wymagający ciągłego rozwoju,
zamiast się uczyć tego co mi potrzebne krążę jak mucha wokół kupy...

to co mi trawa zabrała to pasja jaką był dla mnie mój zawód
obecnie wracam do tej pasji, a właściwie staram się wrócić.

brod - 25-08-2010

Fajnie że wracasz do pasji , na pewno dobry kierunek
Ja miałem z tym kłopoty ostatnio , znależć cel , kumpel polecił mi jedną książkę
,,Obudź w sobie olbrzyma '' - Anthony Robbins
Czytając pierwsze strony można odnieść wrażenie że to jakiś sekciarz ,ale to tylko pozory warto się w nią zagłębić , motywuje do działania :)
Spróbuj poczytać może będzie pomocna .

mastik - 29-08-2010

dziś będa 3 miesiące :)

heh ale chyba jestem lekko uzalezniony od netu
od innych forów narkotycznych sie odciąłem skutecznie
(zmiany haseł, likwidacje kont i tp)
jedynie to na ZK wchodzę a tu od paru dni żadnych nowości - i co z tym zrobić?
w sumie to nie jest wielki problem, ale dobrze by było mieć spokój w czaszce. :)

inna rzecz jaką zauważyłem u siebie to jak pisałem wcześniej, ze boję się smaków na fazę - one dość szybko się po tym pojawiły - sam się na to nakręciłem - w ten sposób ze dopuściłem takie mysli do siebie.

wczoraj była słoneczna jesienna pogoda, taka jak 2 lata temu gdy próbowałem po raz pierwszy "maczanek" ziołowych...
ale to moze ta jesienna pogoda tak na mnie działa - od paru lat mam też smaka wtedy na czerwoną herbatę - to dość mocno subiektywne uczucie...

ale to wszystko to moje pokrętne myślenie - bo jakbym chciał na prawde zlikwidować swoje ciągotki to bym zajrzał do książki która pomogła mi rzucić by sobie przypomnieć o co chodziło - ale ja nie zajrzałem tam... MUSZĘ TAM ZAJRZEĆ!

z resztą tak w ogóle to tylko teoretyzuje bo ciągle jestem daleki od zapalenia...

próbuję się uczyć i widzę ze pamięć i koncentracja mimo ze się poprawiła to nie jest to co kiedyś więc nie zamierzam tykać czegoś co mi takie dziury w bańce porobiło...

mastik - 16-09-2010

za 2 tygodnie wielka próba
stukną 4 miesiace
i pojedziemy do czech na weekend...
gdzie imprez 100 a pokus i wymówek jeszcze wiecej... jak sobie z nimi poradzic i sie dobrze bawic?

suzi84 - 17-09-2010

chyba otwierasz sobie furtkę ... ?
mastik - 17-09-2010

wiem co rozumiesz przez tą furtkę...

wyjechać chce jak najbardziej,
rezygnacja z MJ nie oznacza rezygnacji z imprez...
chce sobie popić piwa bezalkoholowego - to na pewno.

ale też
mi sie dobijają takie myśli:
"że tylko tam, za granicą"
"tylko raz - potem nic"
"to żeby nie ładować sie w MJ to może spróbowac czegoś innego?"

myśli znowu zaczynają krążyć jak mucha wokół g

jeleń - 18-09-2010

Po dłuższym okresie dopiero się rozpoczyna na dobre proces czyszczenia organizmu . Wtedy najbardziej się chce jarać . 2 się na tym przejechałem . Nie rób rzeczy których będziesz później żałował . Trzymaj się :)
suzi84 - 19-09-2010

Chodzenie na imprezy wywoła u Ciebie głód narkotykowy a to już tylko krok do tego abyś zapalił.
mastik - 19-09-2010

bez przesady z tym głodem :)
głód jeśli można to tak nazywac to sie pojawi jeśli zapale - to bede chciał zapalić poraz kolejny i generalnie 4 miesiące absynencji trafi szlag - trza bedzie zaczynac od nowa,
a może i się juz nie bedzie chciało - bo zacznie sie popalać na imprezach, potem coraz częściej... każdy zna ten scenariusz, ja też.

jak przestałem palić szlugi i pić alkohol to jakoś chodzenie na imprezy nie wywoływało u mnie chęci zapalenia peta czy picia - po prostu nie chciałem kopcić i pić i dalej nie chce
do teraz może i jedno piwo zdarza mi się wypić na imprezie ale nie chcę się już upijać i jakoś daję radę

choć do tej dyscypliny z jednym piwkiem to przyznam sie potrzebowałem roku całkowitej abstynencji od alku żeby do tego dojrzeć, i też przyznam że lepiej mi było gdy w ogóle nie piłem - nie miałem problemów z zastanawianiem sie czy sie czy sie napic piwa czy nie, niestety w wielu barach nie ma sensowanej alternatywy do piwa niestety...
jak mam płacić za colę 0,2 tyle co za piwo, a bezalkoholowych nie mają...
albo mam do wyboru piwo bezalkoholowe 0.3 droższe niż zwykłe lane 0.5
w czechach z piwem bezalk. jest juz normalna sytuacja ale dla Polaka to piwo bezalkoholowe to profanacja... ech wrócmy do tematu.

zdaję też sobie sprawę że jednak jedno piwo a buch to spora różnica bo bania jest znacznie większa po tym drugim a jak bania większa to i wpływ na mózg też
a gorsza sprawa - mj zawsze mi sie bardziej podobała niż alkohol więc z tym nałogiem musze bardziej uważać.

moim celem w abstynencji jest stan w którym cieszę się z tego że juz nie muszę palić czy pić. nie chce sie bić z myślami, nie chce tęsknić za banią, nie chcę rozważać czy zajarać cz nie - chce żeby odpowiedz z takiego rozważania była taka: "a po jaką cholerę miałbym palić?!"

od kiedy rzuciłem szlugi mam ciągle własnie taką odpowiedz na pytanie o papierosy. a minęło juz kilka lat.
z ganją tych powodów nie widziałem przez ostatnie miesiące teraz może i dalej ich nie widzę poza "tymi światełkami" (jesli ktoś wie o co mi chodzi) ale tu już racjonalizm sie kończy...
bo w nałogu trzyma iluzja, iluzja przyjemności
a te światełka są własnie iluzją
czyżbym tęsknił za iluzją?
muszę to przemyslec...
jeszcze niecałe 2 tygodnie



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group